Irena Santor szczerze o życiu, błędach i marzeniach. 91-letnia wokalistka udzieliła wywiadu magazynowi „Świat i Ludzie”. Mówiła w nim o optymizmie, który pomaga jej w trudnych chwilach.
„Najważniejsze, że można pod tę górkę wejść”
Santor przyznała, że nie chce rozpamiętywać błędów z przeszłości. „Ważne, żeby z tego wyciągnąć jakieś wnioski i tą lepszą drogą iść, ale do przodu” – mówiła.
Artystka opowiedziała też o swoim podejściu do życia. „Ja jestem optymistką, uważam, że jeżeli dziś spotyka nas coś złego, to jutro przyjdzie to lepsze i ja wierzę w to lepsze. Choć było pod górkę i to bardzo czasem wysoko, ale najważniejsze, że można pod tę górkę wejść. Trzeba się wdrapywać do góry tak długo, aż się wejdzie. I spojrzeć z tej górki i widok jest szeroki” – powiedziała.
Największe marzenie
Zapytana o plany, odpowiedziała bez wahania. „Tyle już opowiedziałam o marzeniach, a moim największym w tej chwili marzeniem jest, żeby żyć długo i zdrowo, jak najdłużej” – wyznała.
Okazją do rozmowy była premiera książki Jolanty Kwaśniewskiej „111 sposobów na powrót do siebie”, w której pojawia się także Santor. „Czuję się zaszczycona, że mogłam w tej książce mieć swój maleńki udział” – podkreśliła.
Legenda polskiej piosenki
Irena Santor urodziła się 9 grudnia 1934 roku w Papowie Biskupim. W latach 1951–1959 była solistką Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Śpiewała m.in. „Maleńki znak”, „Powrócisz tu”, „Tych lat nie odda nikt” i „Już nie ma dzikich plaż”.
W lipcu 2021 roku ogłosiła zakończenie kariery wokalnej, ale pod koniec 2024 roku wróciła na scenę jako gość zespołu Polyphonics podczas trasy z okazji swoich 90. urodzin. Jest m.in. honorową obywatelką Warszawy i laureatką Złotego Medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.