Anna Dymna nie wstydzi się wieku. W lipcu skończyła 75 lat i – jak mówi w rozmowie z serwisem „Plotek” – ludzie na ulicy czasem pytają ją wprost: „O Jezu, to pani jeszcze żyje?”.
„Stare to jest brzydkie”?
Aktorka wspomina, że jako dziecko uważała babcię ze zmarszczkami za najpiękniejszego człowieka. Była więc zdziwiona, gdy dowiedziała się, że „stare to jest brzydkie”. Uważa, że nie wolno wstydzić się wieku. O zabiegach medycyny estetycznej mówi, że jeśli kobiecie to dobrze robi, może je wykonywać.
Uśmiech i dalej
Komentarze z ulicy Dymna traktuje życzliwie. Według niej ludzie mówią tak z dobrego serca, więc się uśmiecha i idzie dalej.
„Starzy ludzie są potrzebni”
W jej zawodzie seniorzy są bardzo potrzebni: „starzy ludzie w tym zawodzie są bardzo potrzebni”. Pyta przy tym retorycznie, kto zagra starą kobietę lepiej niż stara kobieta. Dymna nie planuje rezygnować z pracy zawodowej ani z działalności charytatywnej. Jak mówi, ma dziś więcej spraw niż dawniej.