Weronika Rosati szczerze opowiedziała o kulisach pracy w Hollywood. W rozmowie z Marzeną Rogalską w Radiu Złote Przeboje wspomniała pewien casting sprzed lat.
„Potrzebowali stuprocentowej Polki”
Chodziło o rolę w amerykańskim filmie. Produkcja szukała polskiej aktorki, a Rosati spełniała wszystkie warunki – wiekiem i pochodzeniem pasowała do postaci. „To było z dziesięć lat temu i potrzebowali Polki, stuprocentowej Polki” – wspominała.
Menedżer aktorki wysłał jej zdjęcie i nazwisko reżyserowi castingu. Rosati chciała zwiększyć swoje szanse, więc nagrała scenę po polsku. Odpowiedź była krótka. „Wysłaliśmy to i reżyser castingu powiedział: Good try. Po prostu nie” – relacjonowała.
Grała „dziewczyny ze Wschodu”
Paradoks polega na tym, że Rosati kilka razy grała postacie opisywane jako „Eastern European”, czyli pochodzące z Europy Wschodniej. Roli rodaczki nie dostała jednak ani razu. „Nigdy nie dostałam roli Polki. Po prostu nigdy” – podsumowała.
Aktorka już wcześniej mówiła otwarcie o odrzuceniu w swoim zawodzie. W rozmowie z „Vivą!” w 2022 roku przyznała: „Mierzę się z odrzuceniem na co dzień”.