W Dzień Wszystkich Świętych, 1 listopada, Martyna Wojciechowska opublikowała wpis, w którym wspomniała dwóch ważnych dla siebie mężczyzn: swojego ojca Stanisława i Jerzego Błaszczyka, ojca swojej córki Marysi.
„Kochany tata Stasio”
Pierwsza część wpisu poświęcona jest ojcu podróżniczki. „Kochany tata Stasio, mój największy fan i podpora, dzięki któremu nauczyłam się latać wysoko” – napisała. Dodała też: „Nikt mnie nigdy tak nie kochał”. Według Pomponika i Pudelka ojciec Wojciechowskiej zmarł w ubiegłym roku.
Wojciechowska wspomniała, że wiele razy popełniała błędy, a dla niego „zawsze była najwspanialsza na świecie”. Podkreśliła też, że to właśnie ojciec pokazał jej, iż warto iść swoją drogą, „nawet jeśli jest pod górę i nikt nie rozumie twojego wyboru”.
„Człowiek, który podarował mi najwspanialszy możliwy dar”
W drugiej części wpisu Wojciechowska napisała o Jerzym Błaszczyku, którego nazwała „tatą Marysi”. „Człowiek, który podarował mi najwspanialszy możliwy dar” – czytamy. Jak dodała, dzięki niemu może być mamą córki. Zapewniła też, że wychowuje ją najlepiej, jak potrafi. Błaszczyk zmarł w 2016 roku.
Wspomnienia bliskich
Pomponik i Pudelek przypominają przy tej okazji także przyjaciół Wojciechowskiej, których już z nami nie ma: alpinistę Artura Hajzera i operatora Rafała Łukaszewicza.