Maria Pakulnis opowiedziała, że jej kotka pomogła jej w porę zrobić badania. W rozmowie z Michałem Misiorkiem z „Plejady” aktorka wyznała: „Moja koteczka uratowała mi życie”.
Kotka, która kładła się na piersi
Pakulnis opowiedziała, że jej kotka Wierusia kilkakrotnie kładła się na jej prawej piersi. Najpierw ją to zastanawiało, a potem zaczęło niepokoić: „Nie ukrywam, trochę zaczęło mnie to niepokoić”. W czasie pandemii postanowiła zrobić badania kontrolne dla własnego spokoju. Wyniki wykazały chorobę nowotworową. Pakulnis uważa, że to kotka skłoniła ją do badań – to jej własne przekonanie, nie ustalenie lekarzy.
„Jakby przejęła chorobę ode mnie”
Wierusia zmarła z powodu gruczolaka rozwijającego się po prawej stronie drogi mlecznej. Pakulnis powiedziała: „Zupełnie tak, jakby przejęła tę chorobę ode mnie”. W wywiadzie nie podała, jakiego rodzaju była jej choroba ani jak przebiegało leczenie.
Strata kolejnych bliskich zwierząt
Aktorka mówiła też o Fiodorze, syberyjskim kocie, który miał 17 lat i był poważnie chory. Zdecydowała się na jego uśpienie. Opiekowała się nim razem z synem Jankiem, który podawał mu insulinę, gdy ona była w pracy. Kilka dni po śmierci Fiodora dowiedziała się o śmierci swojego siostrzeńca w wypadku motocyklowym.
Jeśli temat badań profilaktycznych cię dotyczy, pamiętaj, że w razie niepokojących objawów warto skonsultować się z lekarzem.